<<  Poprzednia              3
 4             Następna  >>

Motyle pamięci

Zapalam świecę, potem drugą
na trzecią nie mam już odwagi.
Światło się sączy ciepłą strugą
oświetla łzę w kąciku wargi.

Noc się rozbiera z codzienności,
wkłada koszulkę sennych marzeń,
tęsknota kuli się w nagości
w zimowym nieba awatarze.

Gdzieś poza ciemność myśl szybuje
dotyka tego co schowane,
co pozostało tylko bólem
we wspomnień szaty dziś ubrane.

Czas jak aptekarz liczy chwile
odmierza równo porcje nocy.
Pamięć wiruje w świecy świetle
opala skrzydła w swej niemocy…

Opowiem Ci Mamo…

Znowu rozmawiam z Tobą ciszą.
Jakoś tak tyle tego we mnie
zbiera się dzisiaj pod powieką.
Choć zawsze chciałaś żeby dzielnie,

otwierać każdy dzień uśmiechem.
Nawet te trudne, załzawione.
Mieć ciepłe dłonie na pociechę,
we wszystkim znaleźć dobrą stronę.

Ale to trudne uwierz mamo
garb optymizmu nieść przez życie,
gdy szczęście znaczy nie to samo,
a z codzienności smak już wyciekł.

Znowu zapalę światło świecy.
Ogrzeje trochę moje dłonie.
Jeszcze Ci tyle ważnych rzeczy
opowiem, zanim zgaśnie płomień…